Ferie w ośrodku narciarskim

Ferie w ośrodku narciarskim

Moje dziecko w tym semestrze miało bardzo dobre oceny. Córka bardzo się starała i widziałam, że wkłada bardzo duży wysiłek w naukę. Dlatego nie mogłam tego tak zostawić. Takie dobre oceny trzeba było odpowiednio nagrodzić. Zastanawiałam się nad jakimiś feriami. Jeszcze nigdy nie byliśmy  górach. Musiałam tylko załatwić urlop i można było coś rezerwować.

Na nartach w Czarnej Górze

czarna góra nartyUrlop udało mi się dostać bez problemu. Miałam bardzo w porządku szefa. Później zaczęłam szukać jakiegoś ciekawego miejsca do wypoczynku. Stwierdziłam, że będzie to czarna góra narty, ponieważ przeglądając różne zdjęcia ośrodków to ten tutaj najbardziej mi się spodobał. Mieli też nauczanie jazdy na nartach od podstaw i zajęcia przystosowane specjalnie dla dzieci. Tak więc spakowaliśmy się ja, córka i tata i wyjechaliśmy w drogę. Oczywiście z łańcuchami na kołach. Dojechaliśmy na miejsce i rozpakowaliśmy się, a córka już od razu chciała iść na narty. Rozejrzeliśmy się po ośrodku i dopytaliśmy się o godziny zajęć grupowych i indywidualne. Na pierwsze zajęcia teoretyczne można było ją spokojnie wysłać na grupowe, ponieważ i tak wtedy jeszcze nikt nie jeździł, tylko słuchał i uczył jak się hamuje i skręca. Okazało się, że jest tam super kadra dydaktyczna i są to osoby z wielkim doświadczeniem i profesjonalizmem. Same uprawiają ten sport zawodowo i jeszcze mają kwalifikacje do nauczania. Dlatego uspokoiłam się, że moje dziecko jest w dobrych rękach.

Sama również próbowałam jeździć, jednak coś kiepsko mi to wychodziło. Trzymałam się męża i biedny jeszcze przeze mnie się przewracał. Dlatego w końcu się zdenerwował i kazał mi iść na naukę grupową dla dzieci. Buntowałam się, ale w końcu się zgodziłam i stwierdziłam, że ta decyzja wyszła mi na dobre, bo się nauczyłam.

Możliwość komentowania została wyłączona.